Polacy nie mają środków na wkład własny bo nie potrafią czy nie mogą oszczędzać?

Polacy nie mają środków na wkład własny bo nie potrafią czy nie mogą oszczędzać?

Fakt, iż niemalże 2/3 Polaków przyznaje się do tego, że potrafią zaoszczędzić miesięcznie co najwyżej 500 zł, może być nieco niepokojący. Jeszcze bardziej przerażające okazuje się jednak, że aż 20 mln z nas nie troszczy się kompletnie o swój domowy budżet – życie od pierwszego do pierwszego i nie posiada jakichkolwiek oszczędności. Co w momencie utraty pracy?

 

Zgodnie z wynikami raportu przeprowadzonego przez Fundację Kronenberga, Polacy nie potrafią oszczędzać. Oczywiście nie brakuje takich, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego dlaczego warto oszczędzać, jednak mimo to i tak nie wprowadzają tego w życie. Tylko co 10 badany regularnie odkłada pewną sumę pieniędzy. Spośród nich nieco ponad 60% odkłada miesięcznie do 500 złotych. Oszczędności w wysokości ponad 2,5 tysięcy złotych jest w stanie odłożyć w ciągu miesiąca zaledwie 1 % z nich. Wcale nie lepsze wnioski przyniosły badania „Diagnoza Społeczna 2013”. Z raportu wynika, że jedynie 40 % gospodarstw domowych posiada jakiekolwiek oszczędności.

 

Oszczędności polskich gospodarstw domowych i tak wzrosły w stosunku do poprzedniego roku o aż 12%. W sumie w III kwartale 2013 roku oszczędności te wynosiły 1,13 mld zł. Gdzie więc Polacy przechowują swoje oszczędności? Szacuje się, że na lokatach Polacy przechowywali około 440 mld złotych. Dużym powodzeniem cieszyły się również konta oszczędnościowe i bieżące rachunki, na których Polacy zgromadzili łącznie 230 mld złotych. Niemałą sumę Polacy włożyli również w fundusze ubezpieczeniowe, akcje, obligacje i inne papiery wartościowe.  W tym miejscu trzeba wspomnieć również o oszczędnościach przechowywanych w przysłowiowej skarpecie, do czego niestety również przyzwyczaiło się wielu Polaków. Reasumując można dojść do wniosku, że przeciętny Polak posiada oszczędności w wysokości około 30 tysięcy złotych. Oczywiście nie każdy z nas posiada ten sam budżet. Mowa o przeciętnym Polaku, na którego składa się zarówno ten, który posiada 200 tysięcy złotych na koncie, jak i ten, którego rachunek bankowy ciągle świeci pustkami.

 

Jak oszczędzać skoro nie ma z czego?

Pierwszy powód, na który wskazują Polacy nie potrafiący odłożyć w ciągu miesiąca żadnych oszczędności, są zbyt małe dochody. Nie ma wątpliwości, że prawo, które obowiązuje w Polsce, nie sprzyja oszczędzaniu. Wpływ ma na to chociażby wysoki podatek od zysków kapitałowych, który wynosi aż 19%. Samo wynagrodzenie przeciętnego Polaka jest natomiast niskie i nie pozwala tym samym na odłożenie czegoś na „czarną godzinę”. Przeciętne wynagrodzenie w naszym kraju wynosi bowiem 3,6 tysięcy złotych brutto, co stanowi 2,5 tysiąca złotych „na rękę”. Oczywiście zdecydowana większość osiąga znacznie mniejszy dochód, a aż około 1 milion Polaków otrzymuje pensję, która jest równa minimalnej płacy w naszym kraju – 1,2 tysiąca złotych netto. Największy paradoks polega jednak na tym, że dochód rozporządzalny jaki przypada na jedną osobę w gospodarstwie domowym powinien wynosić o 100 złotych więcej od równowartości minimalnej płacy.

 

Niestety w takiej sytuacji znajduje się nadal bardzo wielu Polaków, którzy najzwyczajniej w świecie nie są w stanie odłożyć żadnych oszczędności. Do życia od pierwszego do pierwszego można oczywiście przywyknąć, jednak problem pojawia się na przykład wówczas, kiedy w planie jest kupno mieszkania. Jak wynika natomiast z danych zgromadzonych przez GUS, średnia cena za jeden metr kwadratowy mieszkania w budynku użytkowym to koszt około 4 tysięcy złotych. Ceny tej nie można oczywiście generalizować, bowiem uzależniona jest ona od takich czynników jak chociażby standard samego mieszkania czy też lokalizacja. Niemniej jednak zakup średniej wielkości mieszkania wiąże się z wydatkiem w wysokości 200 tysięcy złotych. Oczywiście zgromadzenie takiej kwoty pieniędzy nie jest łatwe i wcale nie udaje się co drugiemu Polakowi. Problem tkwi natomiast w treści rekomendacji S, zgodnie z którą kredyt hipoteczny może być przyznany takiemu kredytobiorcy, który posiada minimum 5% wkładu własnego. Niestety odłożenie takiej kwoty pieniędzy dla wielu Polaków okazuje się po prostu nieosiągalne.

Wszystko mogłoby wyglądać inaczej

Sprawa nie jest prosta jednak z całą pewnością da się w jakiś sposób rozwiązać. Wszystko mogłoby wyglądać całkowicie inaczej, gdyby użyto jakichkolwiek zachęt podatkowych. Okazuje się bowiem, że bez tego większość Polaków nie tylko nie będzie posiadała środków na wkład własny, ale nie będzie też mogła skorzystać z programu „Mieszkanie dla młodych”, który rzekomo ma być wsparciem dla osób wkraczających w samodzielne życie. Koniecznym zatem krokiem okazuje się wprowadzenie nowego zestawu motywacji, dzięki którym pracujący młodzi ludzie będą w stanie zaoszczędzić na zakup własnego mieszkania. Najprościej byłoby zacząć od zmniejszenia klina podatkowego, którego wysokość to obecnie aż 41% całego wynagrodzenia.

 

Wyjście z pomocną dłonią do młodych osób okazuje się wręcz niezbędne. Obecnie młodzi ludzi chcący się usamodzielnić decydują się najczęściej na wynajem mieszkania. Gdyby państwo na początku ich drogi zawodowej zrezygnowało z popieranych od nich składek i podatków (przynajmniej w połowie), zaoszczędzenie środków niezbędnych na kupno mieszkania okazałoby się znacznie łatwiejsze. Nie byliby zmuszeni do podpisywania z bankiem umowy na kolosalny kredyt, którego spłata zajmowałaby im później 30 lat. Na obniżenie kwoty pobieranych składek i podatków od osób młodych warto spojrzeć również z nieco innej strony. Młodzi ludzie mogliby akumulować kapitał i tym samym zwiększać swoją szansę na stworzenie własnego przedsięwzięcia, które mogą przynosić państwu dużo większe dochody.

 

Niestety krótkowzroczność państwa nadal pozostaje na jednakowym poziomie. Ta z kolei okazuje się doskonałym powodem do wyemigrowania z kraju, który tak naprawdę nie daje żadnych perspektyw na godne życie bez ciągłych problemów finansowych.

Comments are closed.